![]() |
| Start | Aktualności | Dokumenty
|
Brzask |
Galeria |
Świat
|
Historia |
Forum
|
Kontakt |
Linki |
|
Spóźniony
II Front
Do czerwca 1941 roku wojna w Europie toczyła się przy stałej przewadze hitlerowskiej Trzeciej Rzeszy. Atak na Związek Radziecki zapoczątkował, mimo początkowych sukcesów niemieckich, zmierzch teorii „blitzkriegów”, jednocześnie zmienił charakter i oblicze całej wojny. Od tej chwili ciężar wydarzeń przesunął się na konfrontację między faszyzmem a socjalizmem, a jednocześnie powstały warunki dla utworzenia wielkiej koalicji antyhitlerowskiej. Teraz gdy Niemcy rzuciły swe siły przeciwko ZSRR, los Europy, i nie tylko Europy, zależał przede wszystkim od wyniku wydarzeń na froncie wschodnim. Toteż nie było przypadkiem, że odtąd sprawa stosunku do ZSRR znajdowała się w centrum uwagi burżuazyjnych rządów. Należy tu jeszcze dodać, iż w państwach zachodnich reakcje na napaść Niemiec na ZSRR były bardzo zróżnicowane. Już 22 czerwca amerykański senator, K. Poper oświadczył: „Musimy zniszczyć Hitlera, gdyż w przeciwnym razie Hitler zniszczy nas”. Wielu czołowych polityków w USA wezwało rząd do natychmiastowego udzielenia pomocy ZSRR. Ale były i inne głosy. Senator Harry Truman (późniejszy prezydent) nie zawahał się stwierdzić: „Jeśli zobaczymy, iż wygrywają Niemcy, powinniśmy pomagać Niemcom. I tak niechaj się wzajemnie jak najwięcej zabijają”. W Wielkiej Brytanii podobną myśl wyraził, w bardziej eleganckiej formie, ówczesny minister przemysłu lotniczego, D. Moor-Brabason. Warto zapamiętać te głosy w kontekście późniejszej kwestii utworzenia drugiego frontu w Europie Zachodniej. Począwszy od grudnia 1941 roku, po niespodziewanej napaści z powietrza Japończyków na Pearl Harbour, kolejnym uczestnikiem wojny (przekształconej już w wojnę światową) stały się Stany Zjednoczone A.P. Od tej chwili cele wojenne trzech wielkich mocarstw – Związku Radzieckiego, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii - były zbieżne oraz sprowadzały się do pokonania państw osi : Niemców, Włoch i Japonii. W drugiej połowie 1941 roku zawarto cały szereg układów, łącznie z angielsko-radzieckim układem o wzajemnej pomocy oraz wspólnych działaniach przeciwko Niemcom. Wtedy też zrodziła się idea utworzenia drugiego frontu w Europie. Frontu, który w jakiejś mierze odciążyłby walczący z Niemcami Związek Radziecki. „Front w północnej Francji - pisał Józef Stalin do brytyjskiego premiera, Winstona Churchilla – nie tylko mógłby odciągnąć siły Hitlera ze wschodu, lecz uniemożliwiłby inwazję Hitlera na Anglię. Co do utworzenia takiego frontu, wydaje mi się, że pomimo tych trudności należałoby go utworzyć nie tylko ze względu na dobro naszej wspólnej sprawy, ale również ze względu na interesy samej Anglii. Utworzenie takiego frontu byłoby popularne zarówno w armii brytyjskiej, jak wśród ludności południowej Anglii.” Rząd brytyjski nie był jednak skłonny do podjęcia poważnego wysiłku wojennego, zasłaniając się argumentem zaangażowania się w Afryce Północnej, wskazując na brak sprzętu desantowego itp. Argumenty te zmieniały się z biegiem czasu, ale w istocie ciągle chodziło o to samo – o jak najdłuższe pozostawanie w roli biernego obserwatora wydarzeń na froncie wschodnim. Po przystąpieniu USA do wojny, państwa zachodnie, wspierane wydatnie przez siły zbrojne Polski, Wolnej Francji oraz kraje Wspólnoty Brytyjskiej, miały dostatecznie wiele potencjału, aby wziąć na siebie odpowiednią część sojuszniczych zobowiązań. Działania w Afryce nigdy nie miały zbyt wielkiego znaczenia w skali strategicznej. Z kolei wojna w Azji i Oceanii rozwijała się powoli oraz angażowała tylko niewielką cześć sił USA i Anglii. Praktycznie biorąc już w połowie 1942 roku zachodni alianci byli w stanie utworzyć efektywny drugi front, ale zamiast w Europie Zachodniej wylądowali w Afryce Północno-Zachodniej. Nogę na inwazyjnym hamulcu trzymał mocno Winston Churchill. Doceniał on znaczenie udziału ZSRR w wojnie przeciwko Niemcom i ciągle to podkreślał w korespondencji ze Stalinem, ale przede wszystkim miał na względzie interesy brytyjskiego imperium. „Winston Churchill zmierzał w latach drugiej wojny światowej do tego, by główny ciężar wojny pozostawić na barkach ZSRR. Sądził, iż nawet w wypadku, jeżeli ZSRR nie ulegnie oraz zada Niemcom klęskę na froncie wschodnim, to zostanie tak osłabiony, iż nie będzie w stanie wpływać aktywnie na kształtowanie się powojennej polityki europejskiej. Opierając na tej płaszczyźnie całe planowanie strategiczne, Churchill doprowadził do niebezpiecznych napięć w stosunkach ze Związkiem Radzieckim oraz do poważnych kontrowersji ze Stanami Zjednoczonymi”. (W.T. Kowalski). Należy tu dodać, iż USA także były zainteresowane skróceniem wojny w Europie, ponieważ pragnęły zapewnić sobie udział Związku Radzieckiego w pokonaniu Japonii. Jeszcze przez cały 1943 rok sprawa drugiego frontu, (bo trudno było by uznać za takie działania na Sycylii oraz Półwyspie Apenińskim) wywołała kontrowersje w łonie Wielkiej Koalicji. Sprawa została ostatecznie rozstrzygnięta podczas konferencji szefów rządów: ZSRR, USA i Wielkiej Brytanii w Teheranie (28 listopad- 1 grudzień 1943 r.), ale i wówczas jeszcze Churchill próbował różnych manewrów, usiłując skierować uderzenie zachodnich aliantów na Bałkany. W jakim celu? W celu uprzedzenia wyzwoleńczej ofensywy Armii Radzieckiej, która nabierała właśnie rozmachu, po bitwie stalingradzkiej oraz po pogromie wojsk hitlerowskich na Łuku Kurskim, nikt już nie miał wątpliwości, gdzie w tej wojnie zapadnie rozstrzygnięcie militarne, a także polityczne. Churchill również zrozumiał, iż należy się spieszyć. W pierwszej połowie 1944 ruch oporu ogarnął całą Francję. Na początku roku nastąpiło zjednoczenie wszystkich organizacji zbrojnych w jednolite Francuskie Wewnętrzne Siły Zbrojne (FFI). Na czele ich stanął komunista gen. A.Malleret (Joinville). Ogólne kierownictwo sprawował Komitet Akcji Krajowej Rady Ruchu Oporu. Z trzech członków tego komitetu, dwaj: to P.Villon oraz Criegel-Valrimont – także byli komunistami. Na początku lata 1944 oddziały Wolnych Partyzantów liczyły około 200 tysięcy ludzi. O rozmachu zbrojnego oporu świadczy fakt, iż dowództwo niemieckie zmuszone było skierować przeciwko partyzantom blisko pół miliona żołnierzy. We Włoszech główną siłą organizującą masowego ruchu oporu odgrywała partia komunistyczna. Już w styczniu 1944 roku z jej inicjatywy został utworzony Komitet Wyzwolenia Narodowego, który stanął na czele walki zbrojnej. Wokół niego skupiła się przygniatająca większość ludności miast i wsi Italii. Walka zbrojna nabrała rozmachu latem 1944 roku. Partyzanckie siły zbrojne liczyły około 80 tysięcy żołnierzy. Poważne znaczenie dla rozwoju działań zbrojnych miały podjęte z inicjatywy komunistów kroki zmierzające do zjednoczenia politycznego i organizacyjnego wszystkich sił oporu w Italii. 9 czerwca 1944 roku zostało utworzone jednolite dowództwo wojskowe - Naczelne Dowództwo Korpusu Ochotników Wolności, w którym kierowniczą rolę odgrywali przedstawiciele lewego skrzydła Komitetu Wyzwolenia Narodowego z komunistą Luigi Longo na czele. Ruch oporu narastał też w Belgii, gdzie również spośród partii Frontu Niepodległości i Wyzwolenia, największymi wpływami cieszyła sięPartia Komunistyczna Belgii, a kierowane przez nią zbrojne oddziały patriotów liczyły na początku 1944 roku ponad 150 tysięcy ludzi. Także w Holandii i Danii, na długo przed lądowaniem amerykańskich oraz brytyjskich wojsk na lądzie europejskim, rozwinął się poważny ruch oporu przeciwko okupantowi. Wobec powyższego, koła rządzące USA i Wielkiej Brytanii, obawiając się wzmożenia lewicowych programowo walk narodowo-wyzwoleńczych w Europie Zachodniej, przystąpiły do ich pacyfikowania. Zwycięstwa Armii Czerwonej i szeroki ruch narodowo-wyzwoleńczy w Europie, zmusiły rządy USA oraz Wielkiej Brytanii do zrewidowania swoich planów dalszego prowadzenia wojny oraz przyspieszenia otwarcia drugiego frontu w Północnej Francji (Normandia). Latem 1944 poważnie wzrosła aktywność zbrojna ruchu oporu, co zaniepokoiło polityczne i wojskowe kierownictwa aliantów. Dlatego też otwarcie drugiego frontu nastąpiło wówczas, kiedy stało się oczywiste, iż Armia Czerwona wspierana przez europejskie ruchy antyfaszystowskiego oporu, zdoła sama wyzwolić okupowaną Europę. Nadchodził burzliwy początek czerwca 1944 roku. Tak bardzo politycznie opóźniony desant w Normandii stał się faktem. Oczywiście lepiej późno niż wcale. Każdy cios zadany Niemcom przyspieszał koniec wojny. Każdy wysiłek miał swoją wartość. W Normandii walczyli również Polacy. Walczyli dzielnie. O tym fakcie mało się dzisiaj wspomina na Zachodzie. 1 Dywizja Pancerna dowodzona przez generała brygady Stanisława Maczka, znalazła się na polu bitwy w decydującym momencie odgrywając w niej ogromną rolę, zamykając w rejonie Falaise drogę odwrotu niemieckiej 7-ej armii oraz przyczyniając się wyraźnie do jej rozbicia. „Nieprzyjaciel był zamknięty jak w butelce, a wy Polacy, byliście korkiem tej butelki” - powiedział po bitwie brytyjski marszałek Bernard Montgomery. Po wylądowaniu wojsk amerykańsko-brytyjskich w północnej Francji, położenie hitlerowskich Niemiec znacznie się pogorszyło. Zostały zmuszone do walki na dwóch frontach. Jednak front radziecko-niemiecki nadal pozostawał głównym frontem działań wojennych Drugiej Wojny Światowej. Dowództwo niemieckie nieustannie wzmacniało ten front strategicznymi oraz taktycznymi związkami, wycofując je z krajów okupowanych. W ciągu drugiego półrocza 1944 roku na front radziecko-niemiecki przerzucono 59 dywizji oraz 13 brygad. Niewątpliwe wszystko to pomagało aliantom zachodnim. Poważną okolicznością, ułatwiającą działanie wojsk amerykańsko-brytyjskich, była walka wyzwoleńcza narodów zachodniej Europy.
|