![]() |
| Start | Aktualności | Dokumenty |
Brzask |
Galeria |
Świat
|
Historia |
Forum
|
Kontakt |
Linki |
|
W latach wojny, kiedy w Polsce panoszył się wróg – okupant hitlerowski, naród nasz ani przez chwilę nie poniechał myśli o zbrojnej walce o wolność. Organizowaniem tej walki w gnębionym przez okupanta kraju kierowali najlepsi synowie narodu – komuniści polscy. Równocześnie zaś setki tysięcy Polaków znalazło pracę i chleb, gościnę i dach nad głową na ziemi radzieckiej. Oni także marzyli o walce przeciw hitlerowskim ciemiężycielom swej Ojczyzny. Dlatego też tysiące Polaków zgłosiło się do Armii Radzieckiej, gdy odpierała ona najazd hord hitlerowskich. Polacy bili się bohatersko pod czerwonym sztandarem, wierząc, że walczyć o ziemię radziecką – to walczyć też o swoją umęczoną Ojczyznę, o Polskę. Ale od pierwszej chwili żyła w każdym uczciwym polskim sercu tęsknota za tym, aby powstała polska armia, aby zmagania o naszą niepodległość dokonywały się przy najczynniejszym udziale regularnego polskiego wojska, które u boku Armii Radzieckiej wywalczyłoby sobie drogę do Ojczyzny. Rozumiał doskonale te nasze tęsknoty i pragnienia rząd radziecki i naród radziecki. I chociaż Związek Radziecki borykał się wtedy z ogromnymi trudnościami, chociaż hitlerowcy parli jeszcze naprzód i o każdą piędź ziemi radzieckiej trzeba było toczyć krwawe walki, gotów był dopomóc wszelkimi siłami swoim polskim sojusznikom. Pierwsza polska armia w ZSRR została stworzona na podstawie porozumienia między rządem radzieckim a tak zwanym emigracyjnym rządem polskim w Londynie. Dowództwo jej stanowili dawni przedwojenni generałowie – synkowie obszarników i fabrykantów, a żołnierze nie mieli w niej nic do gadania. Na czele jej stanął osławiony Anders, ten sam Anders, który po wojnie spiskował z „Sojuszem Północnoatlantyckim” – pogrobowcem Wehrmachtu. Czy takie dowództwo mogło poprowadzić żołnierzy do walki o wolność i niepodległość? Armia polska otrzymała umundurowanie i uzbrojenie od Związku Radzieckiego. Rząd radziecki udzielił ogromnej pożyczki – 300 milionów rubli – na potrzeby tej armii. Ale dowództwo ówczesnego polskiego wojska w ZSRR z Andersem na czele ani myślało o walce z hitlerowcami. Wręcz przeciwnie! Dowództwo to radowało się z każdego początkowego sukcesu armii hitlerowskiej i gdy Armia Radziecka w końcu 1942 roku krwawiła w ciężkich bojach o Stalingrad, Anders haniebnie zdradził i naszego sojusznika i swój własny naród. Zamiast na zachód – do walki, poprowadził polskie wojsko do Iranu. Nie trzeba chyba mówić o tym, co czuł wtedy każdy uczciwy Polak w Związku Radzieckim. Jak zaciskał pięści na myśl o zdrajcach. I rozumieli wtedy Polacy, że prawdziwie polskie wojsko, wojsko wierne narodowi, wojsko ludu, może stworzyć tylko lud. Bez dawnych generałów i wbrew nim. Wtedy to, w maju 1942 roku, w okupowanym i walczącym kraju Polska Partia Robotnicza wysyłała w pole pierwszy, czternastoosobowy oddział zbrojny Gwardii Ludowej – oddział im. Stefana Czarnieckiego, pod dowództwem młodego działacza komunistycznego, Franka Zubrzyckiego. Rozkaz Dowództwa Głównego Gwardii Ludowej mówił: „Działajcie śmiało i bezwzględnie. Mścijcie na wrogu każdą jego podłość popełnioną na polskiej ziemi. Bezpośrednią naszą rezerwą i zapleczem jest cały naród polski, jest każdy uczciwy Polak spotkany na drodze naszej walki. Idźcie zgodnie do walki z każdym, kto jej szczerze pragnie. Nie jesteście ostatni. Za Wami pójdą nowe setki i tysiące” Za oddziałem Zubrzyckiego szły w polskie lasy nowe i nowe grupy bojowników. Rosła w siłę, hart i doświadczenie bojowe Gwardia Ludowa – pierwszy zalążek ludowej siły zbrojnej powołany do życia przez partię polskiej klasy robotniczej. A gdy w kwietniu 1942 r. powstał w ZSRR Związek Patriotów Polskich z Wandą Wasilewską i zasłużonym działaczem komunistycznym Alfredem Lampe na czele – wypisał on jako swoje hasło udział Polski w zbrojnej walce z faszyzmem hitlerowskim u boku Armii Radzieckiej. I znowu pomógł rząd radziecki. Nie stracił wiary w dobre imię Polaka. Doskonale rozumiał, że Anders i jego klika to nie naród polski, lecz wyrzutki tego narodu. W maju 1943 roku w prasie radzieckiej ukazał się krótki, zwięzły, ale jakże pełen dla nas treści, jaką dumą i radością przejmujący komunikat: „Rząd Radziecki postanowił zadośćuczynić prośbie związku Patriotów Polskich w ZSRR w sprawie utworzenia na terytorium ZSRR polskiej dywizji imienia Tadeusza Kościuszki w celu wspólnej walki wraz z Armią Czerwoną przeciwko najeźdźcom niemieckim. Formowanie polskiej dywizji już się rozpoczęło...”
I w owe dni mają do obozu szkoleniowego w Sielcach pod Riazaniem nad szeroką Okę, zaczęły przybywać pierwsze grupy Polaków. Uczyli się tu nie tylko władać automatem, karabinem maszynowym czy działem przeciwpancernym. Uczyli się też prawdy o Polsce przedwojennej, o przyczynach jej upadku. Uczyli się, że w kraju walczy z wrogiem w imię wyzwoleńczych idei bohaterska Gwardia Ludowa, zorganizowana przez Polską Partię Robotniczą. Umysł i charakter żołnierza kształtowali tu oficerowie polityczni – ludzie, którzy w Polsce sanacyjnej walczyli o prawa ludu w szeregach partii komunistycznej, a teraz swą płomienną miłością Ojczyzny i świadomością polityczną porywali żołnierzy do walki z wrogiem. Niejeden z dzisiejszych czołowych działaczy naszego państwa zaczynał wtedy jako dowódca kompanii czy batalionu albo wręcz jako prosty żołnierz. Na dwóch odcinkach tego samego frontu – w lasach lubelskich, kieleckich i mazowieckich, w nieulękłej Warszawie, w polskich miastach i wsiach oraz na ogromnym froncie wielkiej wojny prowadzonej przez naród radziecki w obronie ojczyzny – walczyli żołnierze polscy, żołnierze ludowej sprawy, o wolną i sprawiedliwą Polskę. Związek Radziecki dał do dyspozycji polskiej dywizji wspaniałą broń. Dziś, gdy nasze wojsko posiada wszystko, czego mu trzeba, trudno nam może zrozumieć, z jakim uczuciem brali żołnierze do ręki nowiutkie automaty radzieckie! Jak gładzili pieszczotliwie ich chłodną stal! Ale Związek Radziecki dał do dyspozycji dywizji coś więcej niż najcenniejszą broń: przydzielił do pomocy w organizowaniu wojska wspaniałych, zahartowanych w walkach, wychowanych w stalinowskiej szkole dowódców. W Kraju Rad i szeregach jego armii było wielu Polaków, a niektórzy z nich brali udział jeszcze w wojnie domowej i na wielu frontach gromili wroga. Aby pomóc nowopowstającej polskiej armii, również i ich przydzielono do dywizji. Już od chwili swego powstania uczyło się Wojsko Polskie od Armii Radzieckiej. A kiedy po kilku miesiącach ćwiczeń ruszała pierwsza polska dywizja na front, mówiła do jej żołnierzy przewodnicząca Związku Patriotów Polskich – Wanda Wasilewska: „Wyrąbujesz drogę do Polski, żołnierzu dywizji imienia Kościuszki. Niesiesz na swoich bagnetach wolność braciom umęczonym w kraju. Wysoko dzierż sztandar swojej dywizji!... Nasza dywizja jest tylko jedną dywizją z setek dywizji radzieckiego frontu. Walczą na nim ci, co obronili Stalingrad, co nie dali Leningradu. Ci, co odegnali wroga od Moskwy. Legendarni żołnierze Czerwonej Armii, przed którymi chyli dziś głowę w podziwie i szacunku cały świat. Nasza dywizja jest tylko jedną z dywizji. Ale jest polską dywizją – dziś jeszcze jedną jedyną na radziecko-niemieckim froncie. Na wasze barki spada zaszczyt i obowiązek reprezentować polskie męstwo, polski hart i reprezentować Polskę”. Ziściły się te słowa. Na wieść o tym, że na froncie u boku Armii Czerwonej walczy wojsko polskie, wojsko ludowe, żywiej zabiły serca milionów ludzi w Polsce, wyżej wzniosła sztandar walki Polska Partia Robotnicza. Skupiła ona wokół siebie, wokół idei wyzwolenia Polski wszystkie patriotyczne i antyfaszystowskie siły narodu, budując szeroką demokratyczną reprezentację narodową – Krajową Radę Narodową. Siłę zbrojną KRN stanowiła partyzancka Armia Ludowa, dokonująca wspaniałych bohaterskich czynów w walce przeciw najeźdźcy. A pierwsza dywizja stała się naprawdę pierwszą. U boku Armii Radzieckiej przeszła 12-go października 1943 roku swój chrzest bojowy pod Lenino. A potem dywizja urosła w korpus, korpus a armię. Po wkroczeniu do kraju w lipcu 1944 roku I Armia Polska połączyła się z Armią Ludową tworząc Ludowe Wojsko Polskie. I szły walki za walkami. Pod Warką i pod Warszawą. Walki o Bydgoszcz, Gdańsk i Gdynię. Walki o Wał Pomorski i Kołobrzeg. Walki nad Odrą i Nysą. Bitwy pod Dreznem i walki o Berlin. We wszystkich tych bojach obok niezwyciężonej Armii Radzieckiej walczyło, hartowało się i rosło Wojsko Polskie.
Dzięki Rządowi Ludowemu i Partii, dzięki patriotyzmowi naszego narodu, dzięki pomocy bratniego związku Radzieckiego w ciągu następnych lat – z Dywizji Kościuszkowskiej i Gwardii a potem Armii Ludowej powstało silne, potężne Wojsko Ludowe. Wojsko, które jak cały nasz naród nie chce wojny, pragnie pokoju, ale które potrafi odeprzeć każdą napaść na nasze granice. Nasze wojsko, na którego czele stoi syn robotniczej Warszawy, bohater spod Stalingradu i Berlina – Marszałek Rokossowski – jest wojskiem nowoczesnym, silnym, umie dobrze władać niełatwą, skomplikowaną techniką współczesnej wojny. Ale spróbujcie zapytać żołnierza, czy siła naszego wojska polega tylko na tym, że żołnierze pilnie się szkolą, że umieją obchodzić się z bronią, że są zdyscyplinowani i karni, że słuchają swoich dowódców? Oczywiście, że bez tego nie do pomyślenia jest silne wojsko. Ale to nie wszystko. Wyobraźmy sobie, że Polska byłaby krajem o słabiutkim przemyśle, o niedorozwiniętym rolnictwie. Wtedy naród nasz nie mógłby dostarczyć wojsku tego, co mu potrzeba: a więc sprzętu technicznego, broni, mundurów, żywności, samochodów i nowoczesnych maszyn bojowych. A jakaż byłaby siła naszego wojska bez tego wszystkiego? Tak było w Polsce przed wojną. Przemysł polski był słaby. Fabrykanci polscy i zagraniczni, którzy panoszyli się wtedy w naszym kraju, dbali nie o potrzeby narodu, ale o własne zyski. Ojczyzna nasza ich nie obchodziła. A kiedy we wrześniu 1939 roku Hitler napadł na Polskę, Ojczyzna nasza upadła. Wszyscy wiemy, że dziś -w Polsce Ludowej – jest inaczej. Klasa robotnicza po przepędzeniu kapitalistów, rozwija nieustannie nasz przemysł. I oto cała gospodarka polska produkuje wszystko, czego potrzeba dla stałego rozwoju dobrobytu naszego narodu, co służy coraz szerszemu zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych, kulturalnych, zdrowotnych, żywnościowych ludności naszego kraju – a jednocześnie żołnierze nasi zaopatrzeni są we wszystko, co im potrzebne, by byli silnym wojskiem, aby skutecznie mogli chronić pokojową pracę narodu. Naród nasz, nasza władza ludowa, nasza partia nie pozostawia wojska bez opieki i ojcowskiej troski. Robotnicy i chłopi swoją codzienną pracą umacniają siłę i bogactwo Polski, umacniają także siłę wojska. Bez tej pracy narodu, bez rozwoju naszej gospodarki narodowej wojsko byłoby pozbawione fundamentów swojej siły. Ale i na tym nie kończą się źródła siły naszego wojska. Nowoczesna nauka wojskowa uczy, że siła obronna polega zarówno na sile gospodarczej kraju, jak i na sile samego wojska oraz narodu. Taka siła oznacza, że naród i wojsko ogarnięte są jedną wspólną sprawiedliwą ideą, jednym sprawiedliwym i pięknym celem, któremu zgodnie służą. A jak to było w Polsce za czasów kapitalistycznych? Rząd fabrykantów, bankierów i obszarników kazał wojsku i policji strzelać do robotników i chłopów, walczących o swoje prawa. Zamykał ich w więzieniach, pozbawiał praw, głodził. Jakaż tu mogła być jedność moralna? Lud ogarnięty był ideą wolności, pokoju i socjalizmu, a rząd i kapitaliści – ideą wyzysku, grabieży i wojen. Przepaść rozpościerała się między rządem a ludem. A w wojsku? W wojsku żołnierze składali się z synów robotników i chłopów, a oficerowie z synów wyzyskiwaczy. Przepaść rozpościerała się między żołnierzami a oficerami i ich kapitalistycznym rządem.
W naszym kraju, w Polsce Ludowej, rząd i naród ogarnięci są tą samą ideą – rozwoju Ojczyzny, pokoju i socjalizmu. Nie ma przepaści między rządem a ludem, bo to rząd ludowy. A w wojsku? W wojsku naszym wszyscy – od szeregowca do generała i marszałka – to synowie ludu. Marszałek Rokossowski to dawny kamieniarz warszawski i syn kolejarza. Generał Witaszewski – wiceminister Obrony Narodowej – to dawny włókniarz łódzki. Generał Popławski – również wiceminister Obrony – to syn chłopski. Cóż dziwnego, że łączy tych dowódców jedna idea z synami robotniczymi i chłopskimi, którzy służą w wojsku? Nie ma dziś przepaści między oficerami a dowódcami. I nie ma przepaści między żołnierzami a rządem, któremu przewodzi syn chłopski i niegdyś robotnik drukarski, ukochany przez cały naród towarzysz Bolesław Bierut. Żaden kraj kapitalistyczny nie może osiągnąć takiej jedności i zwartości wojska, narodu i rządu. Tylko kraje socjalistyczne zdobyły taką jedność moralną. A wojsko złączone z narodem jednością, jest niezwyciężone. Toteż młodzież nasza, powoływana do pełnienia zaszczytnej służby wojskowej, z dumą nosi mundur żołnierza. Młodzi chłopcy wiedzą, że służba w Ludowym Wojsku Polskim jest wielką szkołą życia. W wojsku naszym młodzi ludzie nabierają dojrzałego poglądu na świat, tu dojrzewa ich świadomość polityczna, tu uczą się często nowego i pożytecznego zawodu, nabierają sprawności fizycznej i twardości charakteru. Tu nade wszystko uczą się, jak najskuteczniej miłować trzeba Ojczyznę i jak jej w potrzebie skutecznie bronić. Rząd
nasz wychowuje naród i młodzież w miłości i szacunku dla naszego
Ludowego Wojska. A jednocześnie partia i dowództwo wychowuje
oficerów i
żołnierzy w miłości dla narodu i szacunku dla ludzi pracy, w
bezwzględnej wierności Ojczyźnie i jej rządowi ludowemu, w duchu
gotowości do obrony Ojczyzny i pokoju. A wzorem dla naszego wojska,
wzorem miłości ojczyzny i własnego narodu, wzorem szacunku i przyjaźni
dla innych narodów – jest Armia Radziecka, która broni
pokoju, którą
szanują i kochają ludzie pracy na całym świecie i której jak
ognia boją
się imperialiści i faszyści. Powyższy
tekst pochodzi z Kalendarza
Młodzieży na rok 1954 Wydawnictwa Iskry.
Ludowe Wojsko Polskie na
paradzie 1000-lecia
Taka była armia Polski Ludowej. Wojsko, z którego Polacy mogli czuć się dumni i czuli się dumni. Siła, która nie zniewalała, ale wyzwalała narody z kajdan faszyzmu i broniła je przed powtórnym, brutalnym zniewoleniem. Potęga, która była żywym ciałem społeczeństwa, nie zaś mięsem armatnim, które możni tego świata chcą przekształcić w grupkę najemników. Takie było Ludowe Wojsko Polskie. |